24.02.2011

Tryptyk dymny - backstage

Witam!

Czasami mam lekki niedosyt... robię sesję która jest dobra, ale "dobra" - to dla mnie za mało. Wiem, że przy niewielkich nakładach finansowych jestem w stanie zrobić o wiele lepsze zdjęcia. Tak jest w tym przypadku - już jakiś czas irytowała mnie myśl, że dymna sesja wyszła lekko mówiąc słabo. Niby powstały fajne zdjęcia, ale za dużo w tym było szczęścia, a za mało przemyślanego działania.

Czas wziąć się więc do dzieła! Przeczytałem kilka poradników w stylu "Jak fotografować dym", w których znalazłem wiele cennych informacji, m.in. o tym jak manipulować kolorem dymu w postprodukcji oraz jak chałupniczą metodą i za niewielkie pieniądze zrobić "wrota" do lampy.

Sesję ze względu na dużą ilość zdjęć podzieliłem na trzy posty. W pierwszym z nich zaprezentuje krótki backstage z sesji - ma to być zachęta do obejrzenia dwóch kolejnych postów (tzw. zajawka) ;)

Materiały:
- dwa kartony czarnego bristolu (4 zł)
- taśma klejąca (0,90 zł)
- kadzidełka (1 zł)

Rozmowa z ekspedientką (E) przy zakupie kadzidełka:
Ja (J): Poproszę kadzidełka.
E: Jaki zapach?
J: Ten czerwony. xD

Sprzęt:
- aparat: Nikon D5000
- obiektyw: Nikon Nikkor AF-S DX 18-55 mm f/3.5-5.6G VR
- lampa: Nissin 26T ze starego Zenita
- statyw (ja akurat nie miałem, ale ułatwił by on pracę)
- normalni ludzie użyli by w takiej sesji również jakiegoś zdalnego wyzwalania lamp, typu kabel, fotocela, czy wyzwalacz radiowy... ja jednak żadnego z nich nie posiadam, więc musiałem się bez tego obyć;)

Jak to wyglądało:

Do statywu gitarowego taśmą przykleiłem lampę, a z kolei do niej dwa czarne arkusze bristolu formatu ok. A4 z wzmocnieniami zrobionymi z wykałaczek do szaszłyków. Cała ta konstrukcja ma za zadanie po pierwsze - zniwelować przypadkowość w oświetleniu (statyw), oraz skupić wiązkę światła na dymie (wrota z bristolu).



Jak widać na zdjęciu statyw był zbyt statyczny, dlatego regulację kąta ustawiało się podkładanymi od nóżkę książkami (seria "Tak żyli ludzie" nadała się do tego znakomicie - POLECAM!!) ;)


Statyw do kadzidełek zrobiłem ze skarbonki "dla Ojca dyrektora". Ale czemu w ogóle kadzidełko? Ostatnio użyłem świeczki i było to dość kłopotliwe, ponieważ dawała ona dobry dym tylko 1-2 sekundy po zgaszeniu, a że prób trzeba zrobić wiele przy takich sesjach - było to strasznie męczące... W poradnikach internetowych przeczytałem, że najlepsze do takich sesji są kadzidełka, ponieważ "dobrze dymią", z czym - już po sesji - mogę się w 100% zgodzić!


Ostatnia "sesja dymna" była kłopotliwa z jeszcze jednego powodu - tło na wszystkich zdjęciach było "pobrudzone" białymi odbłyskami pochodzącymi od odbijającej błyski czarnej maty. Dlatego tym razem jako tło użyłem bardziej profesjonalnego bristolu;) I tu też pojawiły się problemy: rozmiar (bristol okazał się troszeczkę za mały i na niektórych zdjęciach w postprodukcji trzeba było usuwać znaczek "liptona" pochodzący z pudełka stojącego nad bristolem xD ) i zagięcia (okazało się, że na zagięciu, które teoretycznie miało zniwelować cienie i odbłyski - po to właśnie było - w praktyce powstawała jasna kreska, którą również musiałem usunąć w postprodukcji).


Niektórych może zastanawiać jak zamrażałem ruch, skoro nie miałem ani wężyka do lampy, ani wyzwalacza radiowego... Zastosowałem tu swoisty trik - skoro lampa świeci w błysku próbnym krótki czas - rzędu 1/200 sekundy, to zdjęcia można zrobić na długich czasach, a potem oświetlić ręcznie błyskiem próbnym wybrany moment. Okazuje się, że błysk jest na tyle krótki, że "zamraża" dym, a 4 sekundowe naświetlanie pozwala w zupełności zgrać okres naświetlania z ręcznym wyzwoleniem błysku. Oczywiście warunkiem jest brak innych źródeł światła, które w sposób niekontrolowany naświetlały by nasz kadr. Słowem, zdjęcia robiłem w egipskich ciemnościach, które były przerywane krótkim, acz silnym błyskiem flesza;)

A teraz przykład zdjęcia przed i (w rogu) po postprodukcji:


Dzięki za dotrwanie do końca mojego tekstu;)

Już jutro druga część tryptyku już ze zdjęciami samego dymu;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz