21.06.2011

Dyfuzor makro

Poszukiwanie ciekawych technik i tutoriali na stronie forum.nikoniarze.pl doprowadziło mnie do tematu, w którym autor pokazuje jak za niewielkie pieniądze kupić sobie zestaw do zdjęć makro. Co ciekawe ma on dokładnie taki sam aparat i obiektywy jak ja, a jedyna różnica polega na tym, że ja nie posiadam pierścienia odwrotnego mocowania (co wydaje mi się coraz większym błędem) i... no właśnie... Tenże autor wykonał własnoręcznie dyfuzor-przedłużkę do wbudowanej lampy aparatu! Nie myśląc zbyt wiele (jak na mnie przystało;) ) wziąłem kilka starych bezużytecznych zdjęć, które zawsze przekładam z miejsca na miejsce, kawałek folii aluminiowej, chusteczkę higieniczną oraz taśmę i wziąłem się do roboty. Po ok. 15 minutach powstało coś, co nazwałem prostą i łatwą do zapamiętania nazwą "Dyfuzor makro ZZSZFACHiT DUWWKBWZZSDTSANL* 1"
Niektórzy z Was zadają sobie pytanie: "Po co?", no dobra nikt nie zadaje sobie takiego pytania poza mną, ale i tak odpowiem;p Dyfuzor ten, "przenosi" światło przed obiektyw i dodatkowo je rozprasza. Bez niego długi obiektyw zasłaniałby promień światła wychodzącego z lampy, czyli zdjęcia zrobione z lampą i bez wyglądają dokładnie tak samo (ciemno).
Drugie pytanie, które mogło by Wam się nasunąć to: "Po co lampa do zdjęć makro?" I tu odpowiedź jest bardziej skomplikowana... Pomijając szczegóły związane z optyką (których sam do końca nie rozumiem) i właściwościami światła, robiąc zdjęcia makro z podwójnym zestawem "pierścieni makro" mamy dwa wyjścia:
- albo robimy zdjęcie na krótkich czasach, ale nic nie jest ostre, bo głębia ostrości jest węższa od włosa,
- możemy też przymknąć maksymalnie przesłonę. Zdjęcia takie mają szerszą głębię ostrości, ale niestety kosztem czasu naświetlania. W praktyce wygląda to tak, że w słonecznym, letnim, południowym świetle mamy czasy rzędu 1/50 -1/30 sekundy. Wierzcie mi lub nie - nawet mój statyw ma problemy z utrzymaniem w takim czasie tego zestawu makro bez poruszenia. Pamiętajmy, że przy takiej skali odwzorowania nawet niewielkie drgania zmieniają się w trzęsienia ziemi (dla lepszego zobrazowania wyobraźcie sobie że robicie jeden krok do przodu; no dobra, a teraz pomyślcie sobie ile minut musi maszerować dajmy na to taka biedronka, żeby pokonać tą samą odległość...).
No dobra, wiemy już, że taki dyfuzor - jeśli działa, to fajna rzecz. A trzeba przyznać, że mimo nieskomplikowanej budowy, dyfuzor działa.
Niestety w życiu jest zawsze tak, że coś możemy osiągnąć jedynie kosztem czegoś. Ja zauważyłem  pięć problemów, z którymi napotka się użytkownik takiego dyfuzora:
1. Światło mimo w miarę szczelnej tylnej ścianki jakimś cudem wyskakuje w stronę fotografa. Robiąc jedno-dwa zdjęcia jest to bez znaczenia, jednak gdy pofocimy cały dzień konieczny będzie nowy komplet oczu. Rozwiązanie jest proste - zamknąć oczy w czasie naciskania spustu migawki lub spojrzeć się w innym kierunku.
2. Przesłona jak już wspomniałem musi być jak najwyższa, przy błysku nie możemy też zejść z czasem poniżej 1/200 s (w lepszych modelach aparatów jest to 1/250). Siłę błysku musimy więc ustawiać z poziomu menu (TTL nie działa z podpiętym Heliosem, a nawet jeśli by działał to nie był by na tyle inteligentny, żeby przewidzieć zastosowanie dyfuzora). Jest to dość problematyczne, ale cóż - dla dobrego zdjęcia trzeba się pomęczyć;)
3. Urządzenie to, jak sama nazwa wskazuje rozprasza światło więc jest ono płaskie, co zmniejsza jakość artystyczną fotografowanego obiektu, a po zmieszaniu ze światłem dziennym robi się chaos w balansie bieli poszczególnych fragmentów zdjęcia. Rozwiązanie: rzucić fotografię i zostać ninja.
4. Znacie jedną z najważniejszych funkcji słońca? Nie, nie chodzi mi o możliwość opalania się...Ogrzewa Ziemię. Niestety to samo robi lampa błyskowa z dyfuzorem. Rozwiązanie - krótka przerwa co kilka, kilkanaście błysków.
5. Ze względu na dość "delikatną" budowę dyfuzor praktycznie nie nadaje się do transportu. Rozwiązanie: jeśli ktoś będzie coś takiego sobie robił, konieczne jest użycie twardej tektury, lub usztywnienie konstrukcji (np. za pomocą patyczków do szaszłyków owiniętych folią aluminiową). 
Na razie zamieszczam zdjęcia próbne zrobione na szybko breloczkowi od kluczy i samym kluczom. W niedługiej przyszłości planuje pofocić tym coś żywszego (np. uciekającą mrówkę lub dla ułatwienia wrzucę aparat z włączonym samowyzwalaczem w mrowisko;) ba już mam nawet tytuł posta "M jak Mrówka odc. 1 z 1000000" :D ).

*ZZSZFACHiT DUWWKBWZZSDTSANL - Zrobiony Ze Starych Zdjęć, Foli Aluminiowej, Chusteczki Higienicznej i Taśmy, Do Użytku Własnego W Kielcach, Bo W Zwoleniu Zrobię Sobie Drugi Taki Sam, A Nawet Lepsiejszy

P.S. Jeśli kiedyś ten post będzie czytał ktoś kto bardziej się zna na fotografii, niech nie boi się krytykować. Staram się ogarnąć tą fotografię, ale nie uważam się za eksperta. Ba, twierdzę że wiem jeszcze za mało, nawet żeby zostać Tyszką w następnym "Tap Madyl"! W najgorszym razie gdy ktoś za bardzo mi pojedzie strzelę "focha" na tydzień i tak jak pisałem wyżej zostanę ninja;)

1.
Czarne strzałki pokazują kierunek padania światła

2.
Nowoczesna obudowa z gazety sprawi, iż nawet gdy fotograf znudzi się robieniem zdjęć będzie mógł poczytać stary program telewizyjny;)

3.
Siłę dyfuzji światła można regulować za pomocą ilości warstw chusteczek z przodu

4.
Wnętrze dyfuzora

5.
Zdjęcie zrobione z dyfuzorem

6.

7.

8.

9.
Fotografowany obiekt w całości

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz