18.06.2011

Świętokrzyskie o wschodzie słońca

Po około godzinie snu trzeba było wstać (zajęło mi to ok. 40 minut;) ), żeby przyszykować się na wschód słońca. O 4 nad ranem upakowaliśmy się w samochodzie i pojechaliśmy we wcześniej upatrzone miejsce, coby złapać trochę światła w obiektyw;)
Zdjęcia te kosztowały mnie nie tylko wiele wysiłku (trzeba było ruszyć z łóżka cztery litery)... Miejscowa rosa znakomicie zastępuje powietrze w butach. 15 minut chodzenia po trawie i towarzyszył mi ten charakterystyczny odgłos „ćtap, ćtap, ćtap, ćtap...”;) Czy było warto? Ocenicie sami... mnie się podobało!
Po powrocie do domków dwie godziny snu, a potem spakowanie się i wspólne omówienie zdjęć. 
Wszystko co dobre musi się skończyć... Tak było niestety i w tym przypadku. Kielce czekają.... a tam jedzonko i znowu duuuuuża dawka snu. 
Powtarzam się, ale oby jak najwięcej takich plenerowych wypadów!!! 
Jak (jeśli) reszta fototechników się zgodzi to po weekendzie wstawię siedmiominutowy filmik z tego pleneru - jest już zrobiony i mnie się bardzo podoba, ale ja nie jestem obiektywny:)

1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.

8.

9.

10.

11.

12.

13.

14.

15.

16.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz