20.07.2011

Burza też człowiek...

..."sweet focie" mieć musi!
W poprzednim poście narzekałem, iż moje zdjęcia piorunów wyszły słabo ponieważ było za jasno. Moje prośby zostały wysłuchane! Wczoraj... a właściwie to już dzisiaj, bo ok godz. 3.30 nad ranem obudził mnie wielki huk pioruna. A że i tak bym nie spał ze względu na hałas wyszedłem na balkon złapać w aparat kolejne błyski...
Ciemno jak cholera, a ja nie wiem jak jest ustawiony aparat (na jaką odległość ostrzy). Co gorsza mogę to sprawdzić jedynie robiąc zdjęcia... Więc nastawiam czas na bulb (aparat naświetla wtedy matrycę dopóki się trzyma przycisk spustu migawki) i strzelam na oślep... pierwszy strzał i sukces! Piorun trochę rozmyty, ale i tak robi wrażenie. Potem próby wyostrzenia - w końcu znalazłem punkt, który pomógł mi nastawić ostrość (czerwony zegar galerii). Potem kolejny strzał... w głowie odliczanie... naliczyłem 30 sekund (które w rzeczywistości okazały się trwać 42 sekundy;) ) więc ze strachu o przepalenie zdjęcia puściłem spust migawki... okazało się że gdybym przytrzymał go jeszcze przez 2-3 sekundy miał bym ładną "pajęczynkę" z piorunów na zdjęciu i to prawdopodobnie nieprześwietloną... cóż... bywa... Kilka strzałów zakończonych niepowodzeniem i znowu udana fota. Tym razem ostro jak brzytwa. Na dzisiaj starczy wrażeń. Tym bardziej że zaczęło trafiać dosyć blisko...

1.

2.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz