To była chyba najdłużej oczekiwana sesja. Agata napisała do mnie ponad rok temu. Niestety ona studiuje w Warszawie, ja w Kielcach... Kiedy ja przyjeżdżałem do Zwolenia, wtedy Agata albo nie mogła, albo była w Warszawie, a kiedy ona przyjeżdżała do Zwolenia, ja siedziałem w Kielcach... i tak w kółko przez ponad rok. Na szczęście przyszły święta, oboje w Zwoleniu - więc do dzieła:) No to idziemy nad Zalew... a tu Zalewu nie ma... A właściwie to jest, tylko, że ukryty pod warstwą śniegu i mgły. 15 minut później po mgle nie było śladu... niestety/na szczęście (prawidłowe zakreślić) śnieg został.
W sobotę 4 grudnia o godzinie 9.00 rozpoczęły się zajęcia plenerowe w Śniadce. Czemu Śniadka? Bo niedaleko Bodzentyna, bo piękne widoki, bo znaczne deniwelacje terenu i wreszcie tani nocleg w gospodarstwie agroturystycznym.
Za zadanie mieliśmy sfotografować krajobraz gór Świętokrzyskich, który wprost tonął pod zwałami śniegu...
Te zajęcia o mało nie kosztowały by mnie telefonu, który został w zaspie... Dzięki pomocy Karola, Ani i Kasi telefon jednak się znalazł... Inna sprawa, że zgubiłem go skacząc na plecy w zaspę (POLECAM!!!) xD
Wracając do pleneru... myślę że się udał, no i ta atmosfera... Oby więcej takich wyjazdów!!!