Po zrealizowaniu tematu „Perfekcja jest przereklamowana”, dłuższy odpoczynek w oczekiwaniu na odpowiedni moment i ruszamy na piechotę (skrótami, przez pola), w kierunku pól rodem z „kieleckiej szkoły krajobrazu” Pawła Pierścińskiego. Tym razem motywem przewodnim było szukanie światła w symetrii i asymetrii krajobrazu Gór Świętokrzyskich.
Okazało się, że skróty przez pola to nie był dobry pomysł. U niektórych osób skończyło się na spuchniętych nogach (prawdopodobnie od alergii), inni gubili japonki w rzeczkach o szerokości 30 cm zarośniętych chaszczami po pas;) Moje chude nogi szczęśliwie omijały złowrogie pokrzywy i „przeszkody terenowe o 100-procentowej wilgotności”. Zachód zastał nas na jednym z pól. Nie był to najpiękniejszy zachód słońca w moim życiu, nie był też najbrzydszy. Pytanie tylko, czy problem leży w pogodzie, w krajobrazie Gór Świętokrzyskich, czy raczej może we mnie - za mało starania się, za mało myślenia o kadrach i ustawieniach aparatu.
Kilka zdjęć i ruszamy w kierunku fotografii nocnej w Bodzentynie. (c.d.n.)
1.















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz