15.06.2011

Bodzentyn nocą

Przed realizacją szerokiego tematu „Bodzentyn nocą”, który skończył się na „Morawicy w Bodzentynie nocą” poszliśmy do miejscowego baru „Koziołek”. Po krótkim odpoczynku udaliśmy się do centrum Bodzentyna. Szybkie przypomnienie zasad fotografii nocnej i do dzieła...

1.
fototechnicy naradzają się przed foceniem

2.

3.

4.

5.

Większość zdjęć nocnych miała niestety (lub na szczęście) wypisane na matrycy „Morawica”;) Możecie mi wierzyć albo nie... takie foty to frajda w 200 procentach. Czyste, skondensowane szaleństwo! Czyżby wszystkie drogi prowadziły do Morawicy? ;) Tym razem jednak więcej mnie było po drugiej stornie obiektywu, dlatego pokazuje Wam tylko jedno zdjęcie choć było ich kilka.
Po powrocie do domków, zamówiliśmy pizzę. Najedzony do syta, zmęczony stwierdziłem, że odrobina snu nigdy nie zaszkodzi - w końcu za niespełna dwie godziny mieliśmy realizować kolejny temat... (c.d.n.)

6.
0% photoshopa, 100% frajdy;)

14.06.2011

Poszukiwanie światła

Po zrealizowaniu tematu „Perfekcja jest przereklamowana”, dłuższy odpoczynek w oczekiwaniu na odpowiedni moment i ruszamy na piechotę (skrótami, przez pola), w kierunku pól rodem z „kieleckiej szkoły krajobrazu” Pawła Pierścińskiego. Tym razem motywem przewodnim było szukanie światła w symetrii i asymetrii krajobrazu Gór Świętokrzyskich. 
Okazało się, że skróty przez pola to nie był dobry pomysł. U niektórych osób skończyło się na spuchniętych nogach (prawdopodobnie od alergii), inni gubili japonki w rzeczkach o szerokości 30 cm zarośniętych chaszczami po pas;) Moje chude nogi szczęśliwie omijały złowrogie pokrzywy i „przeszkody terenowe o 100-procentowej wilgotności”. Zachód zastał nas na jednym z pól. Nie był to najpiękniejszy zachód słońca w moim życiu, nie był też najbrzydszy. Pytanie tylko, czy problem leży w pogodzie, w krajobrazie Gór Świętokrzyskich, czy raczej może we mnie - za mało starania się, za mało myślenia o kadrach i ustawieniach aparatu. 
Kilka zdjęć i ruszamy w kierunku fotografii nocnej w Bodzentynie. (c.d.n.)

1.

2.

3.

4.

5.

6.

czarno-białe

7.

8.

9.

10.

11.

+ bonus - fototechnicy w moim obiektywie

12.

13.

14.

15.

11.06.2011

Perfekcja jest przereklamowana

Jak już wspomniałem wcześniej, 4-5 czerwca w Bodzentynie odbył się niezapomniany plener z fototechnikami.

Dzień pierwszy – Bodzentyn. „Perfekcja jest przereklamowana”.

Wadą plenerów fotograficznych jest to, że na wyjazd trzeba wstać wcześnie... o 8 z minutami  zbiórka na Niskiej pod Zespołem Szkół Elektrycznych w Kielcach. Kilkadziesiąt minut później jesteśmy już na miejscu w Bodzentynie w domkach agroturystycznych "Domek Pod Miejską Górą. Katarzyna Szczurek". Domki wyglądają naprawdę nieźle jak na tą cenę. Pomijając jedno rozwalone łóżko, lodówkę, która grzała zamiast chłodzić, lampki bez żarówek i poduszki twarde jak kamień, domki, jako miejsce noclegowe były w zupełności wystarczające.
Mieliśmy kilka minut na zapoznanie się z okolicą. Widok z górki jest nawet fajny, choć jak dla mnie brakuje w tym całych chaosie miasta pomieszanego z pagórkami, pokrytymi pasiastymi polami jakiejś symetrii, jakiegoś logicznego porządku.

1.

2.

3.

Po krótkiej aklimatyzacji egzaminy... potem – jak było napisane w planie, „dojście do siebie po egzaminach, jedzonko i odpoczynek”. Do Bodzentyna robić zdjęcia pojechaliśmy około 15.30. Temat był dla mnie trudny – „czas nie krótszy niż 1/15 s. Głównym celem działania ma być wyrażanie siebie, nie techniczna perfekcja. Perfekcja jest przereklamowana. Technika bez emocji jest sztuką dla sztuki, bądź indywidualny. Zacznij swobodnie myśleć na temat ruchu, wykonuj zdjęcia wbrew „zasadą”.” ;) Najgorsze było zapomnieć o tych wszystkich zasadach, których uszyłem się do tej pory. Przyznam się, że przez pierwsze 15 minut nie mogłem się opanować i robiłem normalne zdjęcia na zwykłych czasach naświetlania...

4.

5.

6.

7.

8.

9.

10.

11.


c.d.n.

9.06.2011

Analogowe portrety

Przyznam się szczerze, że bardzo się obawiałem czy coś w ogóle wyjdzie z tych zdjęć. Z jednej strony od czasu poprzednich "analogowych przygód z Zenitem" trochę nauczyłem się tego i owego o fotografii, z drugiej jednak strony fotografia analogowa, a tym bardziej aparatem bez sprawnego światłomierza to już nie przelewki. Tutaj fuks nie starczy... Liczy się forma, technika, wiedza, a nade wszystko sprawne oko - wycelowanie z ostrością w Zenicie zawsze sprawiało mi problemy.
Jako pierwsze wstawiam portrety, ale niedługo pewnie wrzucę też krajobrazy. W fotografii analogowej piękne jest to, że nie trzeba później siedzieć godzinami w Photoshopie. W końcu i tak "perfekcja jest przereklamowana", o czym dowiecie się z następnych postów. Miłego oglądania:) 

1.
Beata

2.
Iza

3.
Beatka

4.
Beatka

5.
Ania

5.06.2011

Plener - zajawka

Fototechnicy z profesji znowu ruszyli w teren... Tym razem weekendowy plener odbył się w malowniczym Wilkowie koło Bodzentyna. To jeden z niewielu fragmentów województwa świętokrzyskiego, w którym przynajmniej po części zatrzymał się czas. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem prawdziwego Polskiego chłopa na furmance ciągniętej przez konia. W dobie powietrza przepełnionego spalinami i miejskim pyłem taki widok podnosi na duchu - są jeszcze na świecie ludzie, dla których życie to coś więcej niż paniczne zarabianie mamony. 
Weekend spędzony razem z fajnymi ludźmi w pięknym, pagórkowatym krajobrazie rodem z "kieleckiej szkoły krajobrazu" Pierścińskiego - tego mi było trzeba po ostatnich, ciężkich tygodniach!
Jak sam temat wskazuje teraz będzie jedynie przedsmak tego co się działo. Dzisiaj jestem zbyt zmęczony, żeby siedzieć do północy i przebierać zdjęcia, a potem konwertować je, zmniejszać, itd. Na kolejne dni natomiast mam dużo planów... 9 czerwca mam oddać połowę pracy magisterskiej, a metoda "kopiuj/wklej" zawodzi, gdy nie ma na dany temat literatury w języku polskim;) 
Oczywiście nie powstrzymałem się i zamieściłem dzisiaj trzy zdjęcia, jako "zajawkę" tego co trafi niedługo na tego bloga. Pełna relacja w formie fotograficznej, jak i opisowej pojawi się jak tylko znajdę czas;)
P.S. Nawiązując do poprzedniego tematu D5000 sprawował się dobrze, ale wypstrykałem też część kolorowej kliszy w Zenicie (jutro zaniosę ją do wywołania). Ba... nawet zrobiłem jedno zdjęcie na kliszy czarno-białej ;) Na więcej nie pozwolił czas.


1.
nowoczesne snopki słomy, czyli szukanie inspiracji w zachodzie słońca

2.
narada wojenna przed nocną częścią pleneru, czyli szukanie inspiracji w sztucznym oświetleniu 

3.
rosa na trawie, czyli szukanie inspiracji we wschodzie słońca

1.06.2011

Przemek vs. SNP

Stało się... gdy robiłem zdjęcia na mistrzostwach endruro, po zrobieniu kilkudziesięciu fotek aparat odmówił posłuszeństwa. Zachowywał się tak, jakby wyjąć z niego akumulator. To nie był koniec złych informacji. Po powrocie do domu okazało się, że 12-miesięczna gwarancja skończyła się już dawno temu.

Od razu przeczuwałem co się stało. Jakiś czas temu głośno było na stronie nieoficjalnego forum Nikona o akcji serwisowej D5000. Kilkaset (jak mniemam, bo akcja obejmowała kilka krajów) egzemplarzy tego aparatu miało wadliwą część, która po większym lub mniejszym przebiegu zdjęć powodowała "zwarcie w module zasilania". Okazało się, że Nikon Serwis Polska (SNP) po interwencji jednego z nikoniarzy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (Nikon wiedział o usterce, a nie wycofał wadliwych egzemplarzy; każde zwarcie może teoretycznie powodować pożar) uznał naprawę tego elementu za darmową, nawet po upłynięciu terminu gwarancji. Ba... nawet prosił żeby wysłać sprzęt na ich koszt! Plus dla Nikona, choć szkoda, że UOKiK musiał się wtrącić, żeby zaczęli traktować klientów z szacunkiem.

Zapakowałem w pudełko body i wysłałem DHLem do serwisu. Kolejny plus dla Nikona za stronę, na której po zalogowaniu można sprawdzić status naprawy. Po dwóch tygodniach aparat wrócił do mnie. Wyjmuję go z pudełka, wsadzam akumulator, a tu nic... Już chcę dzwonić do serwisu i ochrzanić ich, ale na wszelki wypadek podładowałem jeszcze akumulator. Okazało się, że pomimo naładowania go trzy tygodnie temu na full, wyczerpał się leżąc w futerale. Jeszcze raz sprawdziłem - wszystko ok. Na plenerze sprawdzę, czy aparat ostrzy tak jak powinien, choć na pierwszy rzut oka jest dobrze. 

P.S. Przeczytajcie sobie opis usterki sporządzony dzień po wysłaniu aparatu do serwisu: "AKCJA SERWISOWA, NIE DZIALA, POOBCIERANA OBUDOWA, RYSY NA WYSWIETLACZU, USZKODZONE PUDELKO WEW...."
Podoba mi się fachowe określenie "nie działa";) No i jeszcze ta poobcierana obudowa i rysy na wyświetlaczu... wierzcie mi, 5 minut szukałem tych rys na wyświetlaczu. Co do uszkodzonego pudełka wewnętrznego - brawo, racja! Tylko sęk w tym, że sam je "uszkodziłem", czyli dopasowałem do wielkości aparatu. Wiem, wiem, czepiam się... 

Podsumowując akcja serwisowa przebiegła sprawnie, w miarę szybko i co najważniejsze - za darmo. Szkoda, że rok temu z obiektywem tak nie było;p

A to gratisy Nikona:)


17.05.2011

Kora/Ira

Juwenalia to nie tylko czas uzupełniania % w organizmie, ale także świetne koncerty! Na Wilkach bawiłem się średnio - znane, lubiane piosenki, ale nie było tego czegoś. Dzień później w Amfiteatrze Kadzielnia w Kielcach zagrała Kora i Ira. O ile Korę znam z twórczości w Manamie, to Irę jakoś szczególnie nie kojarzyłem. Okazało się, że występ Kory można opisać tytułem filmu "Starsza Pani musi odejść". Ira - pozytywne zaskoczenie, nawet nie wiedziałem że znam tyle ich utworów! Jedyny minus tej części koncertu był taki, że kiedyś musiał się skończyć...

Zdjęcia robiłem małpką Olympusa, dlatego ich jakość pozostawia wieeeele do życzenia. Czepiać się można za to kadrów - słaby aparat nie ma nic do tego. Zatem zapraszam do oglądania i komentowania zdjęć:) Niestety szykuje się kilkutygodniowa przerwa na blogu:/ Od dzisiaj jej długość zależy od DHLu i Serwisu Nikon Polska, ale o tym jak/jeśli sprawa znajdzie swój finał.

1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.

8.

9.05.2011

Enduro


W dniach 7-8 odbyła się I-II Runda Mistrzostw Europy w Rajdach Enduro. Trasa przebiegała w okolicach Kielc, dlatego razem z ekipą fototechników pojechaliśmy w teren uczyć się fotografii sportowej. Jako cel obraliśmy sobie etap odbywający się w kamieniołomie w Jaworzni. Impreza zakończyła się dla mnie dość szybko, ale o tym innym razem...

P.S. Specjalne podziękowanie dla firmy Polpharma za wynalezienie Polopiryny S, bez której mistrzostwa spędził bym pod kołdrą:)

Zapraszam do oglądania zdjęć...

1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.

8.

9.

10.

11.

12.

13.

14.

15.

16.

17.

18.

19.